Urodziny Króla Rolanda - dzień 503/02/2017

                Szklany brzęk dzwoneczka, którego królewska służba używała do budzenia władcy, wypełnił komnatę, a rozsunięte zasłony wpuściły do środka ostre niczym miecze promienie słońca. Król jednak nie otwierał oczu. Nie chciał stracić wciąż widniejącego pod zamkniętymi powiekami obrazu, który widział we śnie. Twarzy, równie pięknej jak świt. Twarzy, którą poznał tak wiele lat temu...
Gdy miał kilkanaście lat, Roland nie lubił chodzić spać. Czuł, że śpiąc traci cenne godziny, które mógłby przeznaczać na poznawanie świata, ludzi i czytanie książek. Siedział do późnej nocy (a gdy udało mu się ukryć przed Królową matką, to nawet do świtu), wertując opasłe tomiszcza, w których opisano zamorskie krainy, mistyczne dzieje i legendy. Z tego też powodu podupadał bardzo na zdrowiu. Sen, tak potrzebny młodemu chłopcu, starał się ograniczać do minimum, przez co rósł słabowity i wieczni zmęczony. W końcu, gdy zemdlał w trakcie obiadu, rodzice zabronili mu siedzieć po nocach i postawili przy jego drzwiach strażnika, który obserwował, czy spod drzwi nie wydobywa się łuna palonej świecy. Młodzieniec przechytrzył ich jednak, zamykając się wraz z kagankiem w szafie. Nim jednak zdążył otworzyć książkę, głowa opadła mu na piersi i zasnął głęboko.
We śnie znalazł się w przepięknej, zamglonej krainie, zasnutej błękitem niczym podwodne królestwo. Przed nim zaś ukazała się Dama. Biała i świetlista, o twarzy zbyt pięknej i doskonałej, aby dokładnie określić jej kształt. Wówczas Roland nie domyślił się, iż jest to Aura, opiekunka jego królestwa. Ważne było jednak to, co mu powiedział:
- Chłopcze! Nie odmawiaj sobie wstępu do mego królestwa. Sen jest i potrzebny, abyś zdrową i silną ręką poprowadził mój lud przez trudne czasy... Obiecaj mi, że usłuchasz mych słów, a ja w zamian co noc zabiorę Cię w inny zakątek świata, byś mógł go poznać gdy twoje ciało będzie odpoczywać.
Roland nieśmiało skinął głową i chciał odrzec, że się zgadza, sen jednak prysł wraz z mrokiem nocy, rozbitym promieniami poranka.
Od tamtej pory przyszły władca uwielbiał sen, na którego przyjście czekał z niecierpliwością każdego dnia.

Obywatelki i Obywatele!

Poprawną odpowiedzią na wczorajszą zagadkę są oczywiście Wilcze Nory. Gratulujemy wszystkim uczestnikom, którzy odgadli prawidłowo. Historię i graficzną podpowiedź na dziś znajdziecie powyżej.

Do zobaczenia w Elenii!

Urodziny króla Rolanda - dzień 402/02/2017

                Na salę tronową wniesiono kolejną potrawę - dynię niespodziankę. Wielkie, parujące warzywo wypełnione losowo wybranym przez kucharzy nadzieniem. Królewska kuchnia słynęła tym daniem, choć sam król Roland dostawał dreszczy na samą myśl o dyni... Wielkie, pomarańczowe kule budziły złe wspomnienia...
Jako dziecko zawsze chętnie odwiedzał uprawne pola królestwa. Interesowały go zboża i warzywa, którymi żywiła się Elenia, a zwłaszcza dynie, zwane królewskimi owocami. Choć znał legendę o dyniogłowych potworach, już jako młody chłopak nie dawał wiary takim bajkom. Warzywo to warzywo, myślał, nie ma prawa wstać i chodzić. Pewnego jednak dnia legendy i baśnie ukarały go za ten brak wiary...
Gdy jak co tydzień przechadzał się pośród grządek i pól, usłyszał cichy szelest. Brzmiał jakby... jakby szept, delikatny i subtelny. Dochodził z wielkiego stosu dyń, przygotowanych na jarmark. Zaciekawiony podszedł do kopca i zastukał w jedno z warzyw. A raczej chciał zastukać, bowiem gdy tylko zbliżył dłoń do nabrzmiałej, pomarańczowej skórki, ta rozwarła się i chwyciła wyciągnięte ramię chłopca. Nim zdążył krzyknąć, dynia podniosła go za uwięzioną kończynę i rozwarłszy paszczę , pochłonęła niczym ciotka Petunia kawałek ciasta. Świat zniknął w mrocznej, choć przyjemnie pachnącej czeluści.
 Szczęśliwie jarmark w Varlone był jeszcze tego samego dnia i nóż gospodyni, która kupiła feralne warzywo, pięknie nabrzmiałe królewskim nadzieniem, uwolnił następcę tronu. Na cześć tego przedziwnego zdarzenia i na pamiątkę odzyskania zaginionego syna, król - ojciec Rolanda - ustanowił dekretem dynię niespodziankę obowiązkową potrawą na każdej uczcie. Roland nigdy nie odwołał tego rozporządzenia, choć gdy tylko widział wielkie pomarańczowe kule, czuł jak strach ściska mu serce... Od tamtej pory ufał tylko warzywom mniejszym niż jego głowa...

Obywatelki i Obywatele!

Poprawną odpowiedzią na wczorajszą zagadkę jest oczywiście Elona. Gratulujemy wszystkim uczestnikom, którzy odgadli prawidłowo. Historię i graficzną podpowiedź na dziś znajdziecie powyżej.

Do zobaczenia w Elenii!

Przerwa techniczna - 02.02.201702/02/2017

Drodzy Gracze,

W dniu 02.02.2017 na polskim serwerze gry Royal Quest odbędą się prace techniczne.
Prace rozpoczną się około godziny 06:15 rano, a zakończą około 08:00 (czasu polskiego).
Podczas przerwy technicznej gra oraz sklep będą niedostępne.

Przerwa zakończona - każdy kto posiada konto premium ma przedłużony czas jego trwania o 1 godzine.

Pozdrawiamy,
Ekipa Royal Quest

Urodziny Króla Rolanda - dzień 301/02/2017

                Urodzinowe śniadanie było faktycznie godne królewskiego stołu. Uginające się pod ciężarem setki potraw blaty były dosłownie oblężone przez tłum świętujących dworaków, wymęczonych dwoma dniami wiwatowania. Król Roland siedział przy najdalszym krańcu długiego mebla, oddzielony od reszty biesiadników zarówno majestatem tronu jak i odległością. Przyglądał się wymyślnym potrawom, godnym raczej balu niż śniadania, nawet uroczystego. Wreszcie jego wzrok spoczął na jedynym chyba półmisku, którego zawartość pasowała do okazji. Piętrzący się na nim stos kanapek budził wspomnienia.
Król dość dobrze pamiętał okres szkolny w swoim życiu. Jako młody chłopak uwielbiał lekcje fechtunku, na które rodzice wysyłali go do stacjonujących w Teutońskiej twierdzy rycerzy. Na drogę królowa zawsze dawała mu dwie kanapki, zawinięte w pergaminowy papier. Roland wolał jednak wojskowy wikt - grochówkę i chleb ze słoniną, które serwowano obrońcom granic. Wolał tym bardziej, że w trosce o zdrowie syna, królowa dodawała o nich samych najzdrowszych produktów - szpinaku, sałaty i papryki, których młody władca szczerze nie znosił. Powrót do domu z kanapkami w kieszeni był jednak wykluczony - bura, którą dostałby od królowej matki zatrzęsłaby fundamentami pałacu. Po drodze zawsze mijał stary, drewniany mostek, przerzucony przez ciemną, szlamowatą rzeczkę i to właśnie pod nim ukrywał kanapki,  wrzucając je pomiędzy deski mostu.
Co prawda pozbywał się tym samym problemu, jednak męczyły go wyrzuty sumienia... Nie chciał marnować żywności, zwłaszcza przygotowanej matczyną ręką. Z tego powodu pewnie, jego dziecięcy umysł wymyślił żyjącego pod mostem trolla, który miał zjadać podrzucane kromeczki, a dokarmianie go Roland zaczął z czasem traktować jak obowiązek.
Pewnego dnia, gdy jak co dzień szedł dziarsko przez mostek, zauważył, ż w kieszeni nie ma kanapek, których zapomniał zabrać z kuchennego blatu. No to bura po powrocie... - pomyślał smutno, gdy nagle deski mostu zatrzęsły się, a spod nich wydobył się głośny i głodny bulgot wielkiego, pustego brzuszyska. Po tej przygodzie chodził do Teutonu inną drogą...

Obywatelki i Obywatele!

Poprawną odpowiedzią na wczorajszą zagadkę jest oczywiście Tańczący Las. Gratulujemy wszystkim uczestnikom, którzy odgadli prawidłowo. Historię i graficzną podpowiedź na dziś znajdziecie powyżej.

Do zobaczenia w Elenii!

Urodziny Króla Rolanda - dzień 231/01/2017

                Zielony strzelec! Dziesięć punktów! - wykrzyczał sędzia turnieju łuczniczego, zorganizowanego na cześć Rolanda, a zebrany wkoło tłum wiwatował - tym głośniej, im wyższe noty osiągali kolejni zawodnicy. - Przed nami kolejny zawodnik, w tabardzie koloru złotego...! - Król Roland oglądał zawody z pewnym uprzejmym znudzeniem, charakterystycznym dla ludzi, którzy widzieli w życiu bardzo dużo. Pamiętał jak dziś swe pierwsze zawody łucznicze... To było chyba z pół wieku temu...
Strzała stuknęła w drzewo, dokładnie w miejscu gdzie zabliźniła się ułamana gałąź. Młody Roland uśmiechnął się szyderczo do dowódcy straży królewskiej jego ojca. Ten skłonił się jedynie uprzejmie, po czym wzniósł łuk ku górze i posłał strzałę wprost w chmury. Przez chwilę zdawało się, że nie trafił w nic, jednak po kilkunastu uderzeniach serca, stalowy grot głucho puknął w odległy o dobre trzysta kroków pień ściętego drzewa. Przyszły król, narwany wówczas młodzieniec, chwycił swoją broń i wściekły nałożył kolejną strzałę na cięciwę. Rozejrzał się po okolicy, a dostrzegłszy wreszcie godny go cel - ledwo widoczną z tej odległości  drewnianą tablicę, posłał strzałę w stronę nieboskłonu. Dowódca gwardii królewskiej przez chwilę z dumą patrzył na ambitnego młodzieńca. Po chwili jednak jego źrenice rozszerzyły się z przerażenia... Przypomniał sobie do jakiej tablicy strzelił przyszły król. Właśnie z powodu podobnych zawodów urządzanych przez poprzednich władców, zamieszkujące ten obszar Aszkaloty informowały na niej, że ktokolwiek jeszcze raz strzeli w ich kierunku z łuku lub kuszy, przekona się dlaczego w wielu słownikach świata słowo Aszkalot tłumaczone jest jako "ten, którego pod żadnym pozorem nie chcesz drażnić".
Ech - pomyślał król Roland, gdy turniej powoli obiegał końca. - To był dzień, oprócz zawodów strzeleckich, na koniec mieliśmy jeszcze próbę sił w sprincie...

Obywatelki i Obywatele!

Poprawną odpowiedzią na wczorajszą zagadkę jest oczywiście Tadano. Gratulujemy wszystkim uczestnikom, którzy odgadli prawidłowo. Historię i graficzną podpowiedź na dziś znajdziecie powyżej.

Do zobaczenia w Elenii!

Zaloguj się
Wprowadź maila, a na Twoje konto zostanie wysłany link do zresetowania hasła
Nieprawidłowy adres e-mail Sprawdź swoją skrzynkę

Status serwerów
Serwer autoryzacji online
Chrobry II online

© 2017 1С Online Games ltd, Katauri Interactive, Cenega Spółka akcyjna Wszystkie prawa zastrzeżone.

Kreacja & wdrożenie: agencja interaktywna okinet